Jesteśmy tu z córką nastolatką w drugiej połowie maja. Hotel Madara wybrałam przez to, że nie jest to moloch przy samej plaży, więc liczyliśmy na trochę ciszy. I faktycznie, było całkiem przyjemnie. Pokój trafiliśmy na trzecim piętrze – był czysty, chociaż wykładzina pamięta swoje czasy, ale przynajmniej nie było czuć stęchlizny. Łazienka też przyzwoita, sprzątaczki zaglądały codziennie, wymieniały ręczniki bez proszenia.
Jeśli chodzi o jedzenie, to wiadomo, szału nie ma, ale ciężko było wyjść głodnym. Córka się cieszyła, że zawsze były frytki i pizza, a ja miałam swoje sałatki i grillowane mięsa. W maju nie było jeszcze oblężenia, więc w restauracji nie trzeba było walczyć o stolik czy stać w ogromnych kolejkach, co pewnie w lipcu wygląda zupełnie inaczej.
Z basenami też luz, leżaków było pod dostatkiem, nikt nie robił wyścigów o 6 rano z ręcznikiem, żeby zająć miejsce. Woda w basenie zewnętrznym była trochę chłodna, wiadomo, to dopiero wiosna, więc głównie siedziałyśmy przy tym krytym, a w słoneczne dni przechodziłyśmy na zewnątrz na leżaki poczytać książkę. Spacer do plaży zajmuje około 10-15 minut, idzie się lekko pod górkę, więc trzeba wziąć wygodne buty, bo w klapkach średnio się wraca.
Ogólnie jestem zadowolona, bo cena była adekwatna do otrzymanego standardu. Brakowało mi może czajnika w pokoju, żeby zrobić kawę na balkonie, ale to drobiazg. Obsługa miła, nie naciągają na nic, za taką kasę jest uczciwie. Wrócilibyśmy tu pewnie znowu, zwłaszcza poza sezonem wakacyjnym, bo wtedy człowiek naprawdę wypoczywa bez tłumów.