Alexandre Troya (ex. Troya Tenerife)

Alexandre Troya (ex. Troya Tenerife) - Szczerze o hotelu
Hotel swoje lata świetności ma już dawno za sobą. Pokoje niby sprzątane, ale meble pamiętają jeszcze czasy młodości naszych rodziców, a w łazienkach fugi przydałoby się porządnie wyszorować. Klimatyzacja buczy jak traktor, więc w nocy albo śpisz z otwartym oknem i słuchasz hałasu z ulicy, albo się gotujesz. Do tego alkohole w all inclusive smakują jak rozwodniony napój z najtańszego marketu, więc lepiej kupić coś na mieście.
Żeby nie było, że tylko narzekam – lokalizacja robi robotę. Wychodzisz z hotelu i po chwili jesteś na deptaku albo plaży, więc nie trzeba łazić kilometrami w pełnym słońcu. Basen jest w porządku, chociaż leżaki zajmowane ręcznikami już o 7 rano to klasyk gatunku. Jedzenie jest w sumie poprawne, szału nie ma, ale nikt głodny nie chodzi, chociaż po tygodniu człowiek ma już dość tego samego wyboru.
Polecane i podobne hotele
Gwarancja Obiektywności
Nasze opisy oparte są o obiektywną wiedzę, a komentarze nie podlegają kasowaniu przez PR-owców tych resortów. Wiemy, gdzie podają cienkie drinki.




