Pylea Beach

Pylea Beach - Szczerze o hotelu
Jak szukasz luksusów z Instagrama, to średnio trafiłeś, bo Pylea Beach to taki dość zwyczajny hotel, w którym czas się zatrzymał gdzieś w 2005 roku. Meble trącą myszką, kafelki przy basenie przydałoby się domyć porządną chemią, a klima w pokoju wyje jak traktor, chociaż jakoś tam chłodzi. Jedzenie jest poprawne, ale bez szału – jak nie weźmiesz dokładki na początku, to potem zostają tylko resztki, a alkohole w barze to lepiej omijać szerokim łukiem, bo to rozwodnione coś z nalewaka.
Żeby nie było, że tylko narzekam: lokalizacja robi robotę, bo do plaży masz rzut beretem i to jest największy plus tego miejsca. Obsługa jest wyluzowana, nikt się nie czepia, a jak nie masz wygórowanych wymagań i przyjechałeś po prostu wypić piwo przy basenie i się opalić, to przeżyjesz. Ot, typowa budżetowa miejscówka, gdzie płacisz za to, co dostajesz – cudów nie ma, ale przynajmniej nie zbankrutujesz przed końcem tygodnia.
Polecane i podobne hotele
Gwarancja Obiektywności
Nasze opisy oparte są o obiektywną wiedzę, a komentarze nie podlegają kasowaniu przez PR-owców tych resortów. Wiemy, gdzie podają cienkie drinki.




